Steve Jobs przed radą miejską

Czy tylko mi się robi niedobrze, jak to oglądam?

Steve Jobs musi się tłumaczyć przed jakimiś biurwami, co i dlaczego zamierza zrobić na swoim własnym terenie??

Nie dość, że zamierza wybudować to architektoniczne cudo, zatrudnić dziesiątki tysięcy ludzi, posadzić tysiące drzew, odprowadzać podatki swoje i swoich pracowników... Po tym wszystkim pani radna ma jeszcze czelność żądać darmowej sieci Wi-Fi (najwyraźniej nie ma nic przeciwko bankructwu lokalnych ISP) a pan radny tak lubi produkty Apple, że wymarzył sobie Apple Store w centrum miasta, do którego mógłby zabierać córeczkę.

Czy ci ludzie to jakieś niedorozwinięte dzieci? Czy tak właśnie wygląda władza? - rozwydrzeni gówniarze, którym trzeba obiecać cukierki i sklepik z zabawkami, bo inaczej będą się zapierać i tupać nogami??!!



Najbardziej wymowna jest chyba wypowiedź pana radnego, który po stwierdzeniu Jobes'a. że Apple Store w mieście byłby niedochodowy, zupełnie serio sugeruje, że "możemy sprawić, że będzie się opłacał".

Taka propozycja oznacza albo ulgi podatkowe, preferencyjną dzierżawę, albo jakieś inne formy subsydiowania.
Miasto jest gotowe użyć swoich środków redystrybucji, systemu podatkowego, prawa własności - elementów swojego aparatu przymusu, żeby dofinansować niedochodowe przedsięwzięcie wielkiego koncernu, tylko dlatego, że pan radny ma taki kaprys?

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ten radny w okularach to Dilbert! :D

Anonimowy pisze...

Mam wrażenie, że autor bloga nie do końca zajarzył, że radni tylko żartowali... Ewidentnie to było jakieś spotkanie robocze przed daniem zielonego światła na inwestycję dla Jobsa. Plus trochę żałosny show na zasadzie: "będą oglądać Jobsa to może tez uda mi się zabłysnąć" ze strony radnych.

Anonimowy pisze...

Widzę Jobs był nieźle zestresowany jak na niego.
Aw. autor bloga chyba trochę źle odczytał tekst radnego o pomaganiu apple storowi. W moim odczuciu chodziło o społeczność, która będzie w tym kampusie, o ludzi, którzy mieszkają w tym mieście i są/będą zainteresowani tymi technologiami. Nie jako faktyczne wsparcie władzy.
A pytanie o WiFi- w stronę radnej.
Przyjemny blog, będę zaglądał

pozdrawiam
Kage

Anonimowy pisze...

errata *A pytanie o WiFi- *facepalm* w stronę radnej.

Anonimowy pisze...

Tylko Tobie robi się niedobrze, nie rozumiesz w ogóle ich wypowiedzi?!? Ci radni cały czas mu dziękują i odnoszą się prawie jak do Boga. Ten jeden koleś faktycznie trochę nierozgarnięty, ale to raczej był kiepski żart. U nas by go latami ciągali po komisjach śledczych albo prokurator by mu już stawiał zarzuty...

Piotr Witold Banaś pisze...

No oczywiście, że to jest TEATR i cała sprawa jest już przyklepana... I to jest właśnie takie żałosne, że radni muszą się tak prężyć przed kamerami, żeby sprawiać przed społeczeństwem wrażenie, że do czegoś się jednak przydają.

Prześlij komentarz